Z Kołobrzegu na duńską wyspę Bornholm można się dostać bez przejeżdżania przez pół Europy. Wystarczy wieczorem wsiąść na statek w porcie, przespać noc na Bałtyku i rano obudzić się w Nexø. To opcja dla tych, którzy chcą połączyć weekend nad morzem z krótką wyprawą zagraniczną, nie tracąc przy tym całego dnia na dojazd.
Bornholm leży niecałe 100 kilometrów od polskiego wybrzeża, więc przeprawa nie należy do długich. Problem w tym, że od 2021 roku nie kursują już wielkie promy pasażerskie, które przez lata obsługiwały tę trasę. Zamiast tego pojawiły się mniejsze jednostki – przerobione kutry i jachty motorowe, które zabierają maksymalnie kilkanaście osób. Dla jednych to minus (mniej komfortu, brak restauracji na pokładzie), dla innych plus – kameralny rejs z noclegiem w kabinie brzmi ciekawiej niż przeprawa promem.
- kameralny rejs w małej grupie
- świeże ryby w lokalnych wędzarniach
- malownicze miasteczka portowe
- raj dla rowerzystów
- unikalny duński klimat
Jak wygląda rejs z Kołobrzegu na Bornholm
Większość rejsów wypływa późnym wieczorem, najczęściej tuż przed północą. Statek opuszcza port w Kołobrzegu około 23:50, a do duńskiego Nexø dociera nad ranem – między 7:00 a 8:00. Sam przejazd trwa około 4,5 godziny, więc jest czas na sen w kabinie. Po dotarciu na miejsce czeka śniadanie, a potem cały dzień na zwiedzanie wyspy.
Rejsy są zwykle dwudniowe. Po pierwszej nocy spędzonej w trasie masz cały dzień na Bornholmie – możesz pojechać rowerem wzdłuż wybrzeża, zobaczyć kolorowe miasteczka portowe, zjeść świeżego śledzia w jednej z wędzarni. Kapitan w tym czasie przepływa do innego portu (często do Tejn na północy wyspy), gdzie statek cumuje na drugą noc. Następnego dnia znowu masz kilka godzin wolnego, a popołudniu – zwykle między 17:00 a 18:00 – wypływacie z powrotem do Kołobrzegu. Przybijasz do portu po północy, ale możesz zostać na statku i przespać się do rana.
Bornholm to najbardziej wysunięty na wschód skrawek Danii, leżący bliżej Polski i Szwecji niż duńskiego lądu. Wyspa ma niecałe 40 tysięcy mieszkańców i słynie z tego, że życie toczy się tu wolniej niż w reszcie Skandynawii.
Statki i warunki na pokładzie
Na trasie Kołobrzeg-Bornholm pływa kilka jednostek. Najpopularniejsze to M/Y Athlon II i M/Y Pelican – oba to dawne kutry przerobione na potrzeby turystyki. Athlon II ma 20 metrów długości, oferuje kabiny dwuosobowe, duży pokład słoneczny i miejsce na bagaż oraz rowery. Pelican to drewniana jednostka o długości 17,5 metra, z kabinami na 2, 6 i 8 osób. Oba statki mają pełne zaplecze socjalne – toalety, prysznice, małą kuchnię.
Nie są to luksusowe jachty, ale warunki w porządku. Każdy ma przydzielone miejsce do spania w kabinie, dostęp do lodówek, a w cenie rejsu jest śniadanie – zwykle w formie bufetu. Można zabrać rower bez dodatkowych opłat, co jest sporym atutem, bo Bornholm to raj dla rowerzystów. Na pokładzie zmieści się też inny sprzęt – kajaki, plecaki, wędki.
Poza Athlonem i Pelicanem kursują też inne jednostki – Balticus, Polarfish, Hydra. Każda ma nieco inną specyfikę i cennik, ale zasada jest podobna: mała grupa pasażerów, nocleg na statku, możliwość zabrania rowerów.
Dla kogo ten rejs
To dobra opcja dla rodzin z dziećmi, które chcą czegoś więcej niż typowy pobyt nad morzem. Dzieci zazwyczaj dobrze znoszą przeprawę – w nocy śpią, a rano budzi je przygoda w obcym porcie. Wyspa jest bezpieczna, ruch niewielki, wszędzie blisko. Można wynająć rowery i jeździć po płaskich trasach wzdłuż wybrzeża albo spędzić dzień na plaży.
Rejs sprawdzi się też u osób, które lubią aktywny wypoczynek. Bornholm ma ponad 200 kilometrów ścieżek rowerowych, szlaki wzdłuż klifów, porty rybackie, gdzie można kupić świeże ryby prosto z kutra. Nie ma tu tłumów jak na polskim wybrzeżu w sezonie, a infrastruktura turystyczna działa sprawnie.
Mniej komfortowo będzie osobom, które źle znoszą chorobę morską. Bałtyk potrafi być kapryśny, a mniejsze jednostki bardziej kołyszą niż wielkie promy. Jeśli wiesz, że masz z tym problem, warto zabrać leki.
Nazwa Bornholm pochodzi prawdopodobnie od germańskiego plemienia Burgundów, które w starożytności zamieszkiwało wyspę. Pierwotna forma brzmiała Burgunarholm, czyli „wyspa Burgundów”.
Co zobaczyć na Bornholmie
Nexø, gdzie przybija większość statków z Kołobrzegu, to niewielkie miasteczko portowe na wschodnim wybrzeżu. Można stąd pojechać rowerem do Svaneke – urokliwej miejscowości z kolorowymi domkami, która wygląda jak wyjęta z XVI-wiecznej pocztówki. Albo w przeciwną stronę, do Rønne – największego miasta na wyspie, z ładną starówką i sklepami.
Warto zobaczyć średniowieczne kościoły obronne, które przetrwały tu od czasów, gdy wyspa była celem najazdów piratów. Hammershus, ruiny największego zamku w północnej Europie, stoją na klifie z widokiem na morze. Na południu wyspy są piaszczyste plaże, na północy – skaliste klify i małe zatoczki.
Jeśli interesuje cię geologia, możesz odwiedzić wzgórze Klintebakken i stanąć jedną nogą na skale sprzed 550 milionów lat, a drugą na gnejsie liczącym 1,7 miliarda lat. To jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie różnica wieku skał jest tak widoczna na tak małej przestrzeni.
Praktyczne informacje – ceny i terminy
Ceny: Dwudniowy rejs z Kołobrzegu na Bornholm kosztuje około 950 zł od osoby. W cenie nocleg na statku (miejsce w kabinie dwuosobowej), dwa śniadania i transport roweru. Bilet w jedną stronę to około 550 zł. Dzieci do 4 lat płyną za darmo, starsze mają niewielką zniżkę. Niektóre statki oferują bilety rodzinne (2+2) w niższej cenie – około 160 zł od osoby w obie strony, ale dostępność jest ograniczona.
Terminy: Sezon trwa od kwietnia do października. W lipcu i sierpniu rejsy odbywają się regularnie – zwykle dwa razy w tygodniu (wtorek-środa i sobota-niedziela). Można kupić bilety indywidualne. Poza sezonem letnim większość rejsów to czartery dla grup – minimum 12 osób, termin do ustalenia. Warto rezerwować miejsca z wyprzedzeniem, bo liczba pasażerów jest ograniczona.
Jak się dostać: Statki wypływają z Portu Morskiego w Kołobrzegu. Dojazd samochodem – parking w okolicy portu jest płatny, ale miejsca zazwyczaj są dostępne. Pociągiem – dworzec PKP w Kołobrzegu jest około 2 kilometrów od portu, można dojść pieszo albo wziąć taksówkę. Jeśli przyjeżdżasz z daleka, warto przyjechać dzień wcześniej i przenocować w Kołobrzegu – wypłynięcie tuż przed północą nie jest najwygodniejsze po długiej podróży.
Ile czasu zarezerwować na wycieczkę
Minimalny wariant to weekend – wypłynięcie w piątek wieczorem, powrót w niedzielę po północy. Masz wtedy jeden pełny dzień na Bornholmie, co wystarcza, żeby zobaczyć kilka miejsc i poczuć klimat wyspy. Jeśli masz więcej czasu, lepiej wykupić rejs trzy- lub czterodniowy – niektórzy armatorzy oferują takie opcje dla grup. Wtedy możesz spokojnie objechać wyspę rowerem, zwiedzić wszystkie ważniejsze miejsca i nie czuć presji czasu.
Sam rejs to nie jest atrakcja na cały dzień – większość czasu spędzasz na statku w nocy, kiedy śpisz. Wartość leży w tym, że bez wysiłku dostajesz się w miejsce, które z Polski lądową drogą jest trudniej dostępne. I w samym doświadczeniu – obudzić się na Bałtyku, wyjść na pokład i zobaczyć duńskie wybrzeże to coś innego niż przejazd autostradą.
Bornholm jako pierwsza wyspa w Europie otrzymała tytuł World Craft Region – wyróżnienie dla regionów, gdzie tradycyjne rzemiosło jest nadal żywe. Na wyspie działa wiele manufaktur – od wędzarni śledzi po huty szkła.
Kontakt i rezerwacje: Bilety można kupić przez strony internetowe poszczególnych armatorów – bornholm.pl, rejsynabornholm.pl, wyprawynabornholm.pl, visitbornholm.com. Część statków wymaga rezerwacji mailowej lub telefonicznej. Warto sprawdzić dostępność terminów z wyprzedzeniem, zwłaszcza w lipcu i sierpniu.
Co zabrać: Ciepłą bluzę – nawet latem na morzu wieje chłodny wiatr. Leki na chorobę morską, jeśli jesteś wrażliwy. Paszport lub dowód osobisty – Dania jest w strefie Schengen, ale kontrole graniczne mogą się zdarzyć. Jeśli planujesz zwiedzanie na rowerze, warto mieć własny, bo wypożyczalnie na wyspie nie zawsze mają dostępny sprzęt w sezonie.
